Nasi ludzie

Nasi ludzie

Nasi ludzie to cykl rozmów z osobami zaangażowanymi w projekty dofinansowane w ramach Funduszu. Tematami rozmów będą sprawy związane z realizacją projektów i edukacją. Na pierwszą rozmowę zaprosiliśmy jednego z najmłodszych koordynatorów.

Młody dwudziestoletni –  czyli o pasji, przygodach i nowych wyzwaniach

Patryk Klej – prezes Stowarzyszenia Youth Human Impact, zajmującego się między innymi prawami człowieka, aktywnym obywatelstwem, aktywizacją młodych ludzi. Dwudziestolatek z głową pełną pomysłów i niespożytą energią. Jeden z jego projektów zdobył nagrodę EDUinspiracje 2015.

Ewelina Miłoń: Jak to jest być tak młodym prezesem stowarzyszenia?

Patryk Klej: To dla mnie niesamowita przygoda oraz pasja, którą żyję! Co prawda, przez to, że mam 20 lat,  nie wszyscy traktują mnie poważnie, jednak zdecydowana większość ludzi jest pod wrażeniem tego, co robimy w naszym stowarzyszeniu. Osobiście czuję się bardzo spełniony, mogę realizować się, działać, oraz angażować w to innych. Osobiście nie mam problemu z zarządzaniem ludźmi i koordynowaniem prac zespołu, w zasadzie robię to od gimnazjum, kiedy z rówieśnikami założyliśmy Szkolny Klub Przedsiębiorczości. Zarażanie działaniem sprawia mi ogromną radość. Wszyscy w organizacji tworzymy zgrany zespół. To wspaniała rzecz obserwować i wspierać moich rówieśników w działaniu.

EM: Skąd dwudziestoletniemu chłopakowi przyszło do głowy założenie organizacji? Przecież o nią trzeba dbać, znać się na administracji, nie wspomnę o znajomości tematyki jej działalności?

PK: Wszystko zaczęło się, gdy byłem przewodniczącym samorządu szkolnego w mojej szkole. Miałem wtedy problem z brakiem funduszy na realizację zamierzonych przez nas przedsięwzięć. Nasza grupa była bardzo ambitna i przez to nasze działania wymagały dużego wkładu własnego, pochodzącego zazwyczaj z kieszeni naszych rodziców. Wtedy też zacząłem szukać alternatywnych sposobów na pozyskiwanie funduszy, które umożliwiłyby nam działanie. I tak udało mi się pozyskać środki na realizację polsko-litewskiej wymiany młodzieży. Nigdy wcześniej ani ja, ani mój zespół nie braliśmy udziału w podobnych inicjatywach. Mieliśmy przed sobą wiele wyzwań, ale uznaliśmy, że to, co robimy jest wspaniałe i dodaje nam energii. Po zakończonym projekcie uznałem, że trzeba to kontynuować i działać dalej. Wtedy też narodził mi się w głowie pomysł założenia własnej organizacji. Czysto formalne aspekty prowadzenia naszej działalności, moim zdaniem,  nie sprawiają nam problemów. Odpowiedni podział ról i obowiązków sprawia, że sprawy formalne oraz administracyjne w ogóle nas nie przytłaczają, a problemy i tak są niczym w porównaniu z satysfakcją z możliwości rozwoju oraz nauki nowych rzeczy.

EM:  Realizując pierwszy projekt w ramach Polsko-Litewskiego Funduszu Wymiany Młodzieży nie byłeś jego koordynatorem, jednak realizowałeś zadania na poziomie koordynatora. Co Ci to dało? Czego to Cię nauczyło?

PK: Realizacja projektu dała mi ogromną satysfakcję, ale przede wszystkim wiarę w siebie i w swoje możliwości. Takie działanie nauczyło mnie odpowiedzialności za podejmowane decyzje oraz sumienności w wykonywaniu zadań w określonym terminie. Oczywiście największym osiągnięciem jest dla mnie fakt, że to właśnie po tym projekcie zdecydowałem się założyć stowarzyszenie i działać dalej z moimi rówieśnikami. Podczas tego projektu zdobyłem także ogromną wiedzę związaną z tematem praw człowieka.

EM: Czy zatem młodzi ludzie są w stanie wymyśleć, przygotować i zrealizować projekt wymiany młodzieżowej całkowicie samodzielnie?

PK: Zdecydowanie uważam, że tak. Powiedziałbym nawet, że młodym ludziom wychodzi to o wiele lepiej niż osobom dorosłym. My, młodzi, mamy w sobie wiele energii do działania i zmieniania otaczającego nas świata. Nie rządzą nami te reguły i zasady, których przestrzegać muszą osoby starsze, co pozwala nam na niezależność i kreatywność w podejmowaniu decyzji. Na przykładzie mojego stowarzyszenia mogę powiedzieć, że burze mózgów to niekończące się dyskusje pełne pomysłów i idei do zrealizowania. Organizacja projektów wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Ciągle się jej uczymy, i to właśnie sprawia, że angażujemy się w całości. Nie chcemy działać standardowo, co powoduje, że cały czas dążymy do udoskonaleń i stosowania nowych, innowacyjnych rozwiązań. Każdy projekt to inni ludzie, działania, cele oraz zadania. Mamy ogromną satysfakcję z faktu, że to my podejmujemy decyzje i wprowadzamy rozwiązania według naszych potrzeb, a nie potrzeb koordynatora, szkoły czy innej instytucji. Taką możliwość stwarzają właśnie Polsko-Litewski Fundusz Wymiany Młodzieży oraz program Erasmus+. Możliwość decydowania o tym, co się robi to ogromy czynnik motywacyjny, bo  każdy po zakończeniu projektu ma świadomość, że przyczynił się do jego sukcesu i miał w nim swój udział?.

EM:  Jako niedawny uczeń szkoły średniej, aktywny uczestnik projektów i  koordynator, jak uważasz, w jaki sposób nauczyciele mogą wspomóc młodzież w realizacji wymian młodzieżowych?

System edukacji nie przyczynia się pozytywnie do rozwijania w młodych ludziach kreatywności i odpowiedzialności.  W większości szkół panuje przekonanie, że uczeń musi się tylko uczyć, dobrze zdać maturę i mieć dobre stopnie, a wszelka działalność poza nauką to tylko zabawa i hobby., które nie powinno odciągać nas od szkolnych obowiązków. Niejednokrotnie spotkałem się z negatywnymi opiniami odnośnie prowadzenia dodatkowych działań w szkole. Niektórzy nauczyciele powtarzali mi, że nie będę miał z tego chleba i powinienem zająć się sprawami przyziemnymi. Oczywiście, takie opinie nie wpływały negatywnie na to, co robię. Mógłbym powiedzieć nawet, że odwrotnie – im więcej słyszałem takich zdań, tym bardziej zależało mi na tym, by pokazać, że młody? człowiek może robić wiele wspaniałych rzeczy. Oczywiście nie wszyscy nauczyciele mają taki stosunek do mojej działalności?. Na mojej drodze spotkałem wielu pedagogów, którzy wspierali moje działania pod każdym względem i  zawsze mogłem na nich liczyć. Tacy nauczyciele to prawdziwy skarb. Przyczyniają się oni do zwiększenia zaangażowania uczniów w życie szkoły oraz sprawy obywatelskie. Właśnie spod skrzydeł takich pedagogów wychodzą młodzi działacze, którzy mają pasję oraz plan na życie.

EM: Stowarzyszenie otwarte, pierwsze projekty zorganizowane …i co dalej?

PK: Za nami już kilka międzynarodowych projektów oraz jeden ogólnopolski. Natomiast przed nami wiele pracy i nowych pomysłów na kolejne przedsięwzięcia. Jesteśmy grupą osób, która ma problemy z usiedzeniem w jednym miejscu, dlatego zawsze coś się u nas dzieje, zawsze mamy jakiś nowy plan. Cieszę się niesamowicie, że mogę pracować w grupie tak kreatywnych i twórczych ludzi, to sprawia, że każdy dzień przynosi nam coś nowego!


Masz pytanie?